To nie będzie górnolotny artykuł o podróżowaniu, docenianiu chwili, miłości do bliski i tak dalej i tak dalej.
To będzie krótki post o tym, jak wieczorem odetchnąć i powiedzieć do siebie “Zrobiłam, co mogłam i jestem z siebie zadowolona”.
Jak wygląda brak poczucia, że żyjesz?
To uczucie, kiedy znowu coś idzie nie po twojej myśli i już wiesz, że nie będziesz miała ani chwili dla siebie. Że kiedy wrócisz do domu to od razu padniesz na twarz. I że jutro pewnie czeka cię to samo…
Nikt nie wie, z czym się zmagasz. Nikt nie ma pojęcia, jakie masz problemy. Z jakimi demonami walczysz.
Nikt! Nawet czasem osoba, z którą dzielisz życie, nie domyśla się, jak czasem jest ci ciężko.
I nie, “Weź urlop i wyjedź gdzieś” nie pomaga. Może i taki świetny doradca założy, że cię na to stać, ale nie ma pojęcia, jaki burdel będziesz sprzątać w twojej firmie jak ot tak sobie znikniesz.
Albo jaki stres czeka twojego psa, kiedy ktoś inny się nim opiekuje. Jak ciężko jest znaleźć hotel, który nie będzie denerwował twojego dziecka ze spektrum autyzmu.
I nie, “Ćwicz jogę codziennie rano” też nie pomoże. Może coś by dało, gdybyś codziennie rano nie myślała o skoczeniu z mostu, bo znowu musisz iść do roboty, gdzie psychicznie znęca się szef.
I nie, “Doceniaj małe rzeczy, spójrz jaka piękna pogoda”, też nie pomoże, gdy ta piękna pogoda przypomina ci o wziętym kredycie na budowę domu. A budowa stoi, bo kredyt nie wystarczył.
Nie usłyszysz tego ode mnie. Może dlatego, że ja też kiedyś słyszałam takie dobre rady, które nie dały mi nic, oprócz frustracji.
Dlaczego brakuje ci poczucia, że czujesz, że żyjesz?
Wiesz, że nie wszystko idzie źle. Przecież wczoraj śmiałaś się z głupiego żartu twojego syna, a przedwczoraj w końcu wysłałaś to cholerne pismo do urzędu. Zapaliłaś o jeden papieros mniej, i wypiłaś do obiadu wodę zamiast coli. Mąż powiedział, że ładnie się uczesałaś, a koleżanka z pracy pochwaliła dobór spódnicy do bluzki. Zjadłaś zdrowe śniadanie i nie ukradłaś z szuflady całej czekolady. Musiałaś w pracy dostarczyć dokumenty po oddziałach, ale zrobiłaś te 7 tysięcy kroków. Obudziłaś się i nie warczałaś na córkę, żeby umyła zęby.
Każdy z nas ma w głowie kubek, który w ciągu dnia napełnia się doświadczeniami. Życie nie jest łatwe, a twoje to już szczególnie, bo… tylko ty wiesz dlaczego. Nie da się ukryć, że ten nasz kubek szybciej napełni się problemami, sprawami do załatwienia, stresem, niż szczęściem, uśmiechem i zadowoleniem z siebie.
Dlatego wieczorem już nie pamiętasz, że wydarzyło się cokolwiek dobrego. Że mimo przeciwności, udało ci się wykonać choć część planu. Że wcale nie jesteś beznadziejna we wszystkim i ciągle zła.
Jak odzyskać choć namiastkę uczucia, że żyjesz?
Byłam w tym miejscu co ty, kiedy odkryłam metodę bullet journal i całą międzynarodową społeczność bujo.
Bullet Journaling to system planowania i organizacji, w którym sama tworzysz swój planer, dziennik i pamiętnik.
Przez lata dawało mi to dużo satysfakcji, ale nie da się ukryć, że potrafi być pracochłonne i łatwo zagubić sens planowania i organizacji w kreatywności.
Dlatego przerzuciłam się na planer, a dokładniej planer dnia. Jeżeli wolisz, możesz też nazwać to dziennikiem dnia.
Jak pomoże mi planer dnia?
Oprócz oczywistego sensu planera dnia (jakim jest, oczywiście, zaplanowanie dnia 😉), to jest nim także świadectwo twojego życia. Świadome zapisanie faktów o tym, co dziś ci się wydarzyło, co robiłaś, co osiągnęłaś lub nie.
Plan dnia towarzyszy ci od rana, kiedy zapiszesz, o której godzinie wstałaś. Zanotujesz, że zjadłaś normalne śniadanie zamiast jabłka w ręku, i obiad składał się z czegoś więcej niż węglowodany. Wybierzesz swoje najważniejsze zadanie, którego wykonanie będzie oznaczało, że dzień był udany. Zaznaczysz, jaki masz nastrój, ile wody wypiłaś, czy udało ci się poćwiczyć, a może trochę pospacerować? Zapiszesz, ile pieniędzy wydałaś. Dodasz kilka słów o tym, jak minął ten dzień.
A wieczorem, kiedy twój umysłowy kubek będzie wylewał się zmęczeniem, kiedy poczujesz jak bezsens powoli bierze cię w swoje objęcia, sięgniesz po swój wypełniony plan dnia, twoje świadectwo życia i istnienia.
✨ Czy wykonałaś najważniejsze zadanie i żadnego innego? Dobrze!
✨ Czy wykonałaś jakiekolwiek zadania? Nieźle!
✨ Czy przeczytałaś i zapisałaś jakiś motywujący cytat? Super!
✨ Czy w ogóle wstałaś z łóżka? You go girl!
✨ Udało się nie kupić żadnych głupot? Rewelacja.
✨ Jadłaś cokolwiek? Jadłaś choć trochę zdrowo? Tak trzymać.
Twój dzień nie był bez sensu. Teraz jak patrzysz na swój planer dnia, twój dziennik, widzisz, że nawet sporo zrobiłaś. A jak spojrzysz na wczorajszy, to nawet zrobiłaś trochę więcej dobrych rzeczy, a trochę mniej złych.

Może i nie byłaś na Hawajach, może i nie spotkałaś Henrego Cavilla, może nawet ani szef ani rodzina nie docenili cię jakoś bardziej niż zwykle.
Ale wiesz, że byłaś. Że istniałaś. Że zrobiłaś co mogłaś.
I planer dnia ma ci pomóc sobie o tym przypomnieć. Każda postawiona tego dnia literka ma dać ci świadectwo, że robisz, ile możesz.
Dasz radę, siostro.
Ja dałam, to i ty dasz.
Trzymam za ciebie kciuki,






0 komentarzy