Nie wyczarujesz dodatkowej godziny dziennie. No nie. Nie ma szans. 24h i koniec. Ty masz 24h, ja mam 24h, Kaczyński ma 24h i Obama.
Ale obiecałam, że będziesz miała jedną godzinę dziennie więcej i słowa dotrzymam.
No po prostu na nic nie masz czasu
Masz wrażenie, że ciągle się śpieszysz.
Mało odpoczywasz, a jeżeli już usiądziesz, to wcale nie czujesz się zrelaksowana. W twojej głowie jest gonitwa myśli, co jeszcze trzeba dzisiaj zrobić i co czeka na ciebie jutro.
Wszędzie słyszysz dobre rady – obejrzyj serial, weź kąpiel, przeczytaj książkę, ale nie masz pojęcia, kiedy byś miała to robić.
Wiesz, że mogłabyś wiele osiągnąć, ale rozwój jest poza twoim zasięgiem, bo nie masz czasu na nic poza codziennym życiem.
A jeżeli miałabyś dodatkową godzinę dziennie?
Potrafisz odpocząć, kiedy jest na to czas. Wyrzucasz z głowy wszystkie problemy i skupiasz się na tym, co sprawia ci przyjemność. Śpisz, czytasz, oglądasz, spacerujesz.
Twoje życie może nie zwolniło tempa, ale wiesz już, że pośpiechem nic nie wskórasz.
Raz dziennie masz dłuższą chwilę dla siebie i tylko katastrofa jest w stanie ci ją zakłócić. Wiesz, że jest to tak samo ważne jak zjedzenie obiadu i pójście w końcu spać. Regularna dieta i sen działają cuda na organizm, tak jak odpoczynek na twój umysł.
Poświęcasz czas w skali dnia lub tygodnia na rozwijanie swoich pasji i umiejętności, które mogą pomóc ci czuć się spełnioną i więcej zarabiać.
To zabrzmi głupio, ale WSTAWAJ WCZEŚNIEJ.
I nie mówię tego jako natchniony guru, że świt to najlepsza pora do pracy i bla bla.
Mówię to jako babka, która nie chodziła na poranne wykłady, która robiła regularne awantury, kto wstanie jutro rano z dzieckiem, która wschód słońca oglądała tylko zimą, jak był o 9 😉
I nie chodzi o mityczną piątą czy szóstą rano. Wcześniej to wcześniej. I nie chodzi o to, żebyś mniej spała. Po prostu zamień na początek godzinkę czy pół z wieczora, na godzinkę rano, przed pracą.
Zobacz sama – jaki masz poziom energii o 23? Ile godzin dnia już za tobą? Co robisz? Ja scrollowałam pinteresta albo fejsa. Nawet na czytanie książki już nie miałam siły. A ty? Odpowiedz sobie sama.
Dan Ariely, profesor psychologii i ekonomii behawioralnej, twierdzi, że mamy największą wydajność i najlepiej funkcjonujemy w ciągu dwóch pierwszych godzin po pełnym przebudzeniu.
To bierzemy tę godzinę i po prostu przekładamy ją na rano. Śpisz tyle samo, aktywna jesteś tyle samo. I nie ma znaczenia, która jest godzina. Jeżeli zazwyczaj wstajesz o 9, bo do pracy idziesz na 10, to teraz ustaw budzik na 8. Jeżeli pracujesz w nocy i budzisz się o 14, to po prostu spróbuj o 13.
Ale czy to znaczy, że będziesz teraz pracować dłużej? Jak chcesz, tak. A jak nie chcesz, to absolutnie nie.
To jest czas dla ciebie.
Kto powiedział, że rano przed robotą nie można poczytać książki? Obejrzeć serialu? Wziąć kąpieli? A może joga lub fitness przed tv? A może skorzystasz z kolejnego rozwiązania i poświęcisz chwilę na zaplanowanie dnia?
Zaplanuj dzień po dniu, godzina po godzinie.
Druknij godzinowy harmonogram dnia i przez jeden dzień dokładnie zaznaczaj, co robisz. Zdziwisz się, jak wiele czasu ucieka ci przez palce. W domu i w pracy.
Ile czasu spędzasz na zakupach, bo dopiero kiedy jesteś w sklepie, zastanawiasz się, co ugotować. Ile razy podnosisz telefon i sprawdzasz fejsa, bo wyskoczyło ci powiadomienie. Ile razy sprawdzasz maila, żeby skasować jakiś spam?
A potem dzień się kończy, ty jesteś zmęczona, a masz jeszcze tyle do zrobienia…

To jest planer tygodniowy W14 z miejscem na temat dnia, harmonogramem 5:00 – 23:00 i miejscem na zadania lub notatki.
Dobra, to druknij ten harmonogram dnia jeszcze raz, tym razem na jutro. Zacznij od jednego dnia i zobacz, jaką to przyniesie różnicę.
Posłuchaj Jordana Harbingera:
Weź kalendarz i zaplanuj cały dzień w podziale na 15 minutowe bloki. Jeśli czegoś nie ma w kalendarzu, to nie będziesz się tym zajmował. Jeśli jest w kalendarzu, to musisz to zrobić, choćby nie wiem co.
Jordan Harbinger
I pamiętaj o:
🥗 Jedzeniu i gotowaniu
Przeznacz czas na przygotowanie posiłku. Jeżeli tego nie zrobisz, harmonogram wywrze na tobie presję jak dziecko w alejce ze słodyczami i sięgniesz po pączka. Bo przecież jest gotowy, leży sobie, a ty nie masz czasu na robienie sałatki, bo przecież harmonogram.
I jak jesz sama, to poskroluj sobie telefon, jeżeli lubisz.
🚗 Transporcie
No jakbyś nie próbowała, to się nie teleportujesz. Uwzględnij jazdę samochodem do pracy i odwiezienie dziecka na korki. Jeżeli jeździsz zbiorkomem, to poskroluj sobie telefon dla chwilowego odprężenia albo poczytaj książkę.
✨ Higienie i potrzebach
Pójścia do kibelka raczej nie zaplanujesz, ale jeżeli lubisz sobie posiedzieć na tronie z telefonem w ręku, to przeznacz w ciągu dnia pracy jakieś luźne 15 minut na wciśnięcie tego posiedzenia.
Harmonogram to narzędzie. Ma pomóc. Nic tak nie wkurza jak świadomość, że już jest czas na twój relaks przy filmie, a ty czegoś nie przewidziałaś i jeszcze wracasz od teściowej. Nie zawsze wszystko pójdzie z planem. Bądź konsekwentna, ale też trochę elastyczna.
To co, plan na jutro gotowy? Udało się wcisnąć godzinkę na spacer z psem i ustawić czas spania na sensowną godzinę? Nie? To spróbuj jeszcze raz. Zostaw godzinę dla siebie, a wywal coś innego.
Zawsze znajdzie się coś więcej do zrobienia, więcej niż powinno być zrobione, zawsze więcej niż dasz radę zrobić.
Andy Grove
Multitasking – tak, ale…
Ale nie taki nasz, kobiecy, wypracowany ewolucyjnie przez nieudolność dzieci i mężczyzn 😈🤣 Tak naprawdę niewiele rzeczy można robić równocześnie i zrobić je dobrze.
Czy wiesz o tym, że nie da się słuchać i czytać jednocześnie?
To dlatego, że czytając, czytamy sobie na głos w głowie, czyli tak jakby słuchamy samych siebie. Ten dźwięk w głowie wędruje do mózgu przez tę samą drogę, co słowa kogoś, kto do nas mówi.
Dlatego nie powinno się za dużo pisać na slajdach w powerpoincie. Twoja publika nie będzie mogła czytać i słuchać ciebie na raz.
Multitasking, dzięki któremu oszczędzimy czas jest nieco inny. Połączmy ze sobą funkcje, które wykorzystują zupełnie inne części ciała.
Najprostsze – audiobooki i podcasty, kiedy jedziesz autem. Włączasz w telefonie, albo do auta przez bluetooth. Ile czasu spędzasz w samochodzie? Nawet 15 minutowa droga to 30 minut (w tę i z powrotem) słuchania czegoś konstruktywnego. Nie muzyki, chyba że jesteś kompozytorką i szukasz inspiracji. Posłuchaj najnowszej książki z twojej branży, podcastu o wychowaniu dzieci, czegoś o rozwoju osobistym. Słuchaj tak 5 dni w tygodniu i masz 2,5 godziny zdobywania wiedzy. Rób tak cały rok, to nazbierasz 130 godzin. To tak, jakbyś poszła na kurs czegoś, który trwa ponad 3 tygodnie przez 8 godzin dziennie!
Nieco trudniejsze, bo wymaga podniesienia tyłka – zamiast czytać, włóż słuchawki i idź na spacer. Albo zamiast jechać autem do pracy, pojedź rowerem – wybijesz trochę kalorii i dotrzesz tam, gdzie chciałaś.
A coś, co praktykowałam, kiedy pracowałam na etacie lata temu – wróć do domu biegnąc. Z pracy jechałam autem 20-30 minut, bo korki. Jak biegłam, to w 40 minut byłam w domu i trening miałam załatwiony. Tylko te 10 minut zaoszczędziło mi godzinę, którą później spędziłabym i tak ćwicząc.
A teraz hardcore, mój ulubiony. Bieżnia! Pracuję siedząc przy komputerze, właśnie choćby teraz. I tak 5-8 godzin dziennie. A wieczorem lubię sobie pograć, to dalej siedzę.
Aż zobaczyłam jakąś reklamę składanej bieżni, którą babeczka sobie postawiła pod biurko i tak pracowała. Rety, ja też tak muszę! 10000 kroków dziennie nadchodzę!
Kupiłam taką bieżnię. Trochę siana poszło. Biegać lubię, ale nie w deszczu i śniegu, więc dopisałam sobie kolejne argumenty, dlaczego bieżnia musi być moja.
Dobra, ale nie mam biurka, które jeździ góra-dół. Ale mam… deskę do prasowania z regulacją wysokości! I tak oto w moim domu pojawiło się pierwsze stanowisko do pracy na stojąco.

Żeby nie było, teraz już mam jeżdżące biurko. Ale kupiłam je dopiero kiedy przetestowałam pracę na chodząco. 🤣
A tak na marginesie, prasować tez można chodząc. Sprawdziłam. Nabiłam 5000 kroków. 😁
No i teraz codziennie cieszę się, że mogę wpisać do trackera, że zrobiłam 12-17 tysięcy kroków!
Nie wszystko musisz robić sama
Serio. Zagoń dzieci do obowiązków. Wygoń męża na zakupy. Podziel się obowiązkami. Gotujcie na zmianę. Zapisz dziecko na korki zamiast ślęczeć z nim nad matmą. Wywieź dzieci do dziadków na weekend, a na ferie do biblioteki na darmowe zajęcia.
Nie jesteś Zosią Samosią. Nie musisz sama być odpowiedzialna za całą swoją rodzinę, kiedy jej członkowie leżą lub bawią się.
Nawet nie wszystko musisz robić.
Nie odkurzaj, odkurzałaś wczoraj. Nie wynoś śmieci, weźmiesz je jak będziesz szła z psem. Nie szoruj tej kabiny, kamień i tak zostanie po tym płynie. Twój pies wcale nie potrzebuje dwugodzinnego spaceru w lesie codziennie. Obiad możecie jeść ten sam trzy dni z rzędu, ugotuj raz duży gar.
Odpuść.
Nikt nie będzie się tak cieszył z porządku jak ty. A ciebie bardziej cieszy idealna łazienka, czy film w kinie? Nikt nie będzie cię oceniał, oprócz samej siebie.
Twoja dodatkowa godzina dziennie
To jak, ile czasu udało ci się wyczarować? Jeżeli zastosujesz wszystkie rady, to szacuję, że mogłabyś mieć dodatkowe 3 godziny na co tylko zechcesz.
- Wcześniej idziesz spać, ale wcześniej wstajesz. Rano czytasz książkę i planujesz dzień = +1 godzina
- Planujesz dzień i od razu wpisujesz godzinę na kawę z koleżanką popołudniu = +1 godzina
- Jadąc do pracy słuchasz książki o rozwoju osobistym i nie musisz już jej czytać wieczorem = +30 minut
- Wieczorem dziś to twój mąż odkurza, a córka robi kolację. Twoja kolej będzie jutro = +30 minut
Trzymam za ciebie kciuki, siostro!




0 komentarzy